Czy istnieją Anioły…
Ludzie często sobie zadają to pytanie…
Nie mam na to wytłumaczenia, ale wiem jedno – ANIOŁY są obok mnie. To moi bliscy, przyjaciele, a czasem ludzie zupełnie mi obcy, którzy swoją obecnością niosą wsparcie i dobro. Anioły pojawiają się w naszym ŻYCIU w różnej postaci – w ludziach, wspomnieniach, a czasem w nas samych. Przychodzą, by podnieść, ochronić i przypomnieć, że nawet w największym bólu nigdy nie jesteśmy do końca sami.
Ale wiem też, że ANIOŁY są i po tamtej stronie. Ci, których kochałam i nadal kocham, choć już odeszli. Czuję ich w szumie wiatru, w śpiewie ptaków, w cichym trzepocie skrzydeł motyla. Ich moc nie znika – powraca w znakach codzienności, we wspomnieniach, w miejscach, gdzie było nam dane być razem…Ich moc przypomina, że MIŁOŚĆ nigdy nie umiera.
Na naszej drodze stają także ANIOŁY o ,,czarnych skrzydłach”. Nie zawsze rozpoznajemy ich intencje. Czasem wydaje się nam, że niosą dobro, a dopiero później odkrywamy, że ich obecność zostawiła w nas ból, zawód czy zdradę.
Czy są potrzebni ?
Bez wątpienia tak. Uczą Nas uważności, mądrości, dystansu do świata i ludzi. Dzięki nim uczymy się patrzeć głębiej, słuchać bardziej uważnie i chronić swoje serce. Bywa, że to właśnie te gorzkie spotkania kształtują w nas siłę, której wcześniej nie znaliśmy. Anioły o czarnych skrzydłach nie są łatwe do przyjęcia. A jednak, kiedy pojawiają się w naszym życiu, niosą lekcję, bez której nie bylibyśmy w stanie dojrzewać. One przypominają, że nawet w cieniu może kryć się światło.
Być może każdy z NAS nosi w sobie kawałek ANIOŁA…I być może właśnie wtedy, gdy dzielimy się dobrem i wsparciem, stajemy się ,,skrzydłami” dla innych. Tak jak Aniela i Stefano, ktorzy odkryli, że ANIOŁY nie są tylko tymi, których spotykamy, ale i tymi, którymi możemy się stać.
Jedno jest pewne- Życie jest spotkaniem z ANIOŁAMI – tymi, którzy chronią i podnoszą, i tymi, którzy ranią i zostawiają w nas gorzkie doświadczenia. Obie drogi są potrzebne. Jedna uczy nas czułości i wdzięczności, druga – uważności i siły. Wierzę, że każdy człowiek, którego spotykamy, ma swoją rolę w naszej historii. Jedni dmuchają nam w skrzydła, inni uczą, jak je chronić. I choć nie zawsze rozumiemy sens tych spotkań od razu, to z perspektywy czasu widzimy, że wszystkie były konieczne, byśmy stali się sobą.
Wszystkim moim ANIOŁOM jestem wdzięczna, tym obecnym i tym, którzy czuwają z innego miejsca. Tym, którzy dmuchają w moje skrzydła, i tym, którzy je podcinają…Bo życie, choć pełne prób, uczy jednego: ANIOŁY istnieją naprawdę…Przychodzą niespodziewanie, chronią nas i zostawiają ślady, które mają różne skrzydła – jasne i ciemne. I wszystkie są częścią naszej drogi…
Anioły przychodzą niespodziewanie. Chronią, podnoszą i zostawiają w nas ślady, które nigdy nie gasną… Rozmarzona do granic możliwości.
































