Ewelina Nawara

Moja Wizytówka 
 


MELODIA SERC - FRAGMENT
 

Prolog

Wielu z Was zapewne pomyśli, że ta dwójka była za młoda, by zrozumieć, czym jest miłość, że byli za mało dojrzali, by wiedzieć, co jest dla nich najważniejsze. Pomyślicie, skąd mogli wiedzieć, czy to miłość, skoro nigdy wcześniej nie doświadczyli takiego uczucia? Jak mogli twierdzić, że to miłość na całe życie, skoro tyle życia przed nimi? Jednak oni wiedzieli. Od pierwszego spotkania, od momentu, gdy spojrzeli sobie w oczy, wiedzieli. Od pierwszej chwili połączyło ich coś wyjątkowego, czuli, jakby znali się od zawsze, jak gdyby ich serca właśnie znalazły swoją zagubioną cząstkę, a dusza odkryła drugą połowę samej siebie.
Choć kompletnie różni: ona, spokojna dziewczyna, z planami na przyszłość, on, playboy, który w życiu liczy się jedynie z dwiema osobami, odnaleźli w sobie oparcie. Od tego czerwcowego popołudnia Jo i Liam wiedzieli, że spotkali człowieka, z którym chcą iść przez życie. Jednak los bywa przewrotny i nie można brać tego, co nam oferuje, za pewnik. Wystarczy jedna chwila, jedno zdarzenie, by plany i marzenia legły w gruzach.
Poznajcie ich historię.

We are still kids, but
We’re so in love
Fighting against all odds
I know we’ll be alright this time
Darling, just hold my hand
Be my girl, I’ll be your man
I see my future in your eyes
Perfect, Ed Sheeran

Liam

Gdybym mógł wykręcić się od tego grilla u Matta, zrobiłbym to w mgnieniu oka. Jednak jeśli jest ktoś, kto potrafi sprawić, że czuję się jak pięcioletnie dziecko, to moja bratowa, Kelly. Za każdym razem, gdy usiłowałem uniknąć kolejnej imprezy u nich w ogrodzie, patrzyła na mnie tymi wielkimi oczami i wzbudzała poczucie winy. Kochałem brata, był moim najlepszym przyjacielem, i wiedziałem, że zawsze, niezależnie od tego, co się wydarzy, będę mógł na niego liczyć. Po prostu nie znoszę, gdy przyjaciółki Kelly mnie zarywają. W normalnych okolicznościach mógłbym się z tego cieszyć, jednak każda z tych dziewczyn liczyła na coś więcej, na romantyczne kolacje, kwiaty i inne gówno, na które nie miałem ochoty. Czasami zastanawiałem się, czy Kelly nie robiła tego specjalnie… Zapraszała swoje przyjaciółki singielki, by je ze mną zeswatać. Tak czy inaczej, oto stałem przed domem brata. Obiecałem sobie, że jeśli przetrwam ten dzień bez uszczerbku na zdrowiu psychicznym, biorę chłopaków na miasto. Kilka rundek drinków, muzyka, klub pełen kobiet… Tak, tego było mi trzeba…
– Jestem! – powiedziałem, gdy tylko przekroczyłem próg domu Matta. – Gdzie mam położyć rzeczy, które kazałaś mi kupić, Kell? – Bratowa jak zawsze przesłała mi wiadomość, co mam kupić po drodze. Piwo, jeszcze więcej piwa i chipsy to rzeczy, których nie mogło zabraknąć na grillu u Matta.
– Cześć, dobrze, że jesteś. Wszyscy już są, odpaliliśmy grilla, twój brat walczy z głośnikami. Poważnie zastanawiam się, kiedy wymieni te graty na coś nowszego i łatwiejszego w obsłudze.
Kelly jak zawsze narzekała na sprzęt, i w sumie miała rację, ale wiedziałem, dlaczego Matt ciągle trzymał to dziadostwo.
– W takim razie pójdę i pomogę. Oboje wiemy, że beze mnie sobie nie poradzi. – Cmoknąłem ją w policzek, zabierając pokrowiec, w którym schowane było moje cudeńko. Jeśli mężczyzna może kochać jeden przedmiot, to ja kochałem moją gitarę. Epiphone PRO-1 Ultra, jedyne takie brzmienie. – Twoja żona powiedziała, że jak zwykle nie możesz sobie beze mnie poradzić, braciszku – rzuciłem, gdy tylko podszedłem do Matta.
– Skoro chcesz w to wierzyć, proszę bardzo, ale właśnie skończyłem podłączać sprzęt.
Muzyka od zawsze była obecna na imprezach u Matta, czasami składanki, które sam miksował, ale częściej sami improwizowaliśmy na żywo. Było coś niesamowitego w spotkaniach ze znajomymi, wspólnym graniu, współodczuwaniu muzyki. Podobnie czułem się tylko na scenie. Wtedy byłem tylko ja, chłopaki z zespołu i ludzie, którzy przyszli do klubu czy pubu, by nas posłuchać. Nie byliśmy bardzo popularni, powoli przygotowywaliśmy własny materiał, ale ludzie poznali nas dzięki coverom, które regularnie wrzucaliśmy na YouTube. Wiedziałem, że przed nami długa droga, ale kolejni fani, kolejny tysiąc wyświetleń na YT sprawiał, że coraz mocniej wierzyłem, że spełnienie marzeń jest w zasięgu wzroku. Kings Of Sin to moja rodzina, którą sam sobie wybrałem, jedyna, jaką miałem, poza Mattem i Kelly oczywiście.
Postanowiłem trochę się rozejrzeć, spotykałem znane mi twarze, gdy nagle zobaczyłem kogoś nowego. Była piękna… zupełnie niepodobna do pozostałych koleżanek Kelly. Niska, ale proporcjonalnie zbudowana, z naprawdę świetnymi nogami, które w tych szortach wyglądały tak, że momentalnie przed oczami miałem mnóstwo obrazów z nimi związanych. Postanowiłem podejść bliżej i się przedstawić, ale zatrzymałem się jak rażony piorunem. Jej oczy… zdecydowanie największym atutem były oczy… Piękne, orzechowe, otoczone długimi czarnymi rzęsami. Przez chwilę patrzyliśmy na siebie, a ja nie mogłem się ruszyć, jak jakiś gówniarz przed pierwszą randką. Dziewczyna się uśmiechnęła i już wiedziałem… miałem przejebane.