Dzisiaj jest: 19.7.2024, imieniny: Alfreny, Rufina, Wincentego
Kontakt: (+48) 735 707 000 pisarzepolscy@gmail.com

Dlaczego nie jęczę?…

Dodano: 7 miesięcy temu Czytane: 520 Autor:
Redakcja poleca!

Dlaczego nie jęczę?… Kilka razy zaczynałam pisać i przerywałam. W sumie sama nie wiem jak to jest ze mną…

Dlaczego nie jęczę?…
Kiedy spotykam znajome osoby, zwłaszcza te, które dogłębnie znają moja sytuację, one ze zdziwieniem patrzą na mnie i pytają dlaczego nie jęczę z bólu? Inni w moim stanie, bądź lepszym, dawno już leżą 2 metry pod ziemią.
Osoby te nie mogą pojąć, dlaczego nie wykrzywiam twarzy z bólu, skąd czerpię siłę do życia, i jak robię, że wciąż jestem aktywna i jeszcze udaje mi się tyle rzeczy zdziałać.
Cóż mogę odpowiedzieć? W sumie to sama nie wiem? Ale jedno jest pewne. Nie jestem typem człowieka, który leży i jęczy z bólu. Nie przybieram szat postawy roszczeniowej, że skoro jestem na skraju życia to wszyscy koło mnie mają skakać i traktować jak jajko. To byłoby sprzeczne z tym jaka jestem i jak zostałam wychowana.
Wiem, bywam nieznośna, zawadiacka, rozsyłam serduszka i co poniektórym wyskakuję z lodówki, ale ja tylko chcę żyć. Pragnę czerpać co się da z tego świata. Nie chcę być zapamiętana jako ofiara losu lub sierota. Wolę zacisnąć zęby, otrzeć łzy, podnieść nosek do góry i po prostu być. A to, że się nie skarżę, że nie zamiatam nogami, że podnoszę się z ziemi, że coś próbuję pozostawić po sobie, „niektórzy” wytykają mi za każdym razem. W końcu jak mogę to czy tamto, skoro moje ręce obumierają, kości sypią się jak domek z kart, oczy zachodzą oćmą, a myśli starają się odgonić czarny scenariusz koszmaru, jaki został napisany specjalnie dla mnie, a który jestem zmuszona grać każdego dnia. Jak mogę maskować kolejne sińce, niezabliźnione rany, jak mogę ukrywać niepełnosprawność i niedołężność, które coraz bardziej ogarniają moje ciało? Jak mogę zagryzać do krwi wargi nie skamleć o pomoc? Wciąż tego nie pojmują, a co gorsza wbijają szpilę w najmniej spodziewanym momencie.
Dlatego proszę tych ludzi, którzy wciąż zadają te same pytania, aby przestały. Nie będę narzekać, skarżyć się na swoje życie/brak zdrowia/ sytuację z jaką zmagam się od ponad 20 lat. Nie zmyję uśmiechu z twarzy, choć coraz trudniej pokazywać radosne lico, gdy wewnątrz rozgrywa się batalia z niepokonanym wrogiem.
Powtarzam jestem jaka jestem, ale nigdy nie obnażę swojego cierpienia. To co się dzieje zostaje w czterech ścianach i w moim sercu. To tyle…
Proszę o uszanowanie mojej postawy i zaprzestanie wnioskowania o ugięcie się i przybranie stanowiska „ofiary losu”. Nigdy nią nie byłam, nie jestem i nie będę.
Jestem Wojowniczką, zatem „z tarczą lub na tarczy”. Każda z tych opcji jest dla mnie do przyjęcia, jeśli Bóg tak zechce.
Kasia – wasza dziewczyna z sąsiedztwa
Obraz: Boyana Petkova
 
Źródło: autora
Zapisz się do newslettera:
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingu usług i produktów partnerów właściciela serwisów.
Wyskakujące okienko
Ikona