Dzisiaj jest: 5.3.2024, imieniny: Aurory, Fryderyka, Oliwii
Kontakt: (+48) 735 707 000 pisarzepolscy@gmail.com

Ewa Taylor, czyli Dama w Kapeluszu o swojej poezji, aktorstwie i dzinnikarstwie

Dodano: rok temu Czytane: 237 Autor:

Zapraszam na wywiad z poetką, aktorką i dziennikarką Radia Islanders, Ewą Taylor mieszkającą w Wielkiej Brytanii

Ewa Taylor, czyli Dama w Kapeluszu o swojej poezji, aktorstwie i dzinnikarstwie
Magiczna Dama w Kapeluszu – taki obraz przychodzi mi na myśl, kiedy myślę o Ewie. Dystyngowana, a jednocześnie zadziorna. Wciąż ma w sobie dziecięcą ciekawość świata i ludzi. Pełna pasji! Skupiona na sprawach ważnych, ale potrafiąca bujać w obłokach. Kreatywna i oryginalna. Z sercem na dłoni… Utalentowana aktorka (ostatnio również kabaretowa!), poetka (taka z motylem na dłoni i kwiatem we włosach) oraz dziennikarka (profesjonalna w każdym calu!).
Ewa Taylor – optymistka, pozytywnie zakręcona, marnuje czas z tymi, których kocha. Fanka ludzi z poczuciem humoru, szczęśliwa kobieta, bujająca w obłokach; niezły obserwator rzeczywistości, patrząca na wiele rzeczy z przymrużenie oka, kochająca zwierzęta.
Ma kota na punkcie czytania. Książki zawsze były dla niej kopalniami inspiracji. Aktorka Teatru Katharsis, dziennikarka, poetka, reżyser słuchowisk dla dzieci Opowieści z zapiecka i audycji dla kobiet w Radiu Islanders, z którym związana jest od trzech lat.
Swój debiut poetycki miała w 2022 roku w Trzynastu pokojach – antologii poezji emigracyjnej .
Z kolei teatr stanowi świat magii, w którym ma zaszczyt przebywać. Ta fantastyczna przygoda rozpoczęła się od debitu w Primo Pollen, od 2012 roku jest aktorką Teatru Katharsis.
Za największy sukces uważa ilość osób, które wyciągną do Ciebie rękę, gdy będziesz potrzebował pomocy. Nie wie wszystkiego i lubi pytać.
Agnieszka: Jak w Twoim życiu pojawiło się aktorstwo?
Ewa: Hm… “Pojawiło się” to niewłaściwe słowo. Aktorstwo rzuciło mi się pod nogi jak przysłowiowa rękawica  i ja tę rękawicę podjęłam, by zmierzyć się z tym wyzwaniem. Dojrzałam do realizacji marzeń, które przez różne koleje losu zostały poszarpane. 
Ja teatr kochałam, wielbiłam; magia teatru kusiła mnie i pociągnęła do siebie.

Gdy, będąc już w Wielkiej Brytanii, dostałam propozycję zagrania głównej roli w przedstawieniu pt. Testament Barbary w teatrze Primo Polo, nawet się nie zastanawiałam. Jestem osobą ciekawą świata. Lubię uczyć się i doświadczać nowych rzeczy. A później pojawił się Teatr Katharsis i role w przedstawieniach w reżyserii Dorotki (Dorota Górczyńska-Bacik) – w tej magii teatru jest do dziś.
Jeśli mogę coś dodać, to nie bójmy się wyzwań. Te rękawice, które los nam rzuca, podejmujmy, bo to nie tylko przygoda, ale też okazuje się zazwyczaj, że są one tym, co kochamy i w czym jesteśmy dobrzy. Tutaj mogę podać przykład kobiety, która została aktorką, gdy przeszła na emeryturę. Peg Phillips późno zaczęła karierę aktorską. Miała ponad 65 lat. Cudownie zagrała właścicielkę niewielkiego sklepu w Przystanku Alaska. Nie wyobrażam sobie nikogo innego w tej roli. To pokazuje, że wiek nie ma znaczenia w realizacji marzeń.
A Ty, Ewuniu, Zagrałaś już swoją najlepszą rolę, czy to dopiero przed Tobą?
Wszystko jest przed nami, każdy dzień to nowa rola, tak samo jest w teatrze. Im więcej mamy przeżyć, doświadczeń, tym lepiej zagramy nasze role.

Czym dla Ciebie jest Teatr Katharsis?

Teatr to taki rodzaj sztuki, w którym aktor jest w szczególnym stopniu związany z widzem. I my tę więź z widzami mamy naprawdę mocną i trwała. Gdziekolwiek jesteśmy i gramy, zostajemy przyjęci bardzo ciepło. I te zaproszenia płyną do nas już nie tylko z całej Anglii, ale też z Polski. “Bo wy musicie do nas przyjechać, ja wszystko załatwię” – tak najczęściej słyszymy po przedstawieniu. Okazuje się, że ktoś przyjechał do kogoś w gości i nas obejrzał. Teatr Katharsis to Przyjaciele, tacy przez duże P. Grupa obcych sobie osób w szybki sposób stała się grupa przyjaciół – niesamowite i fantastyczne!
Poezja – kiedy zaczęłaś pisać wiersze i jakie one są?
Poezja jest ze mną od dzieciństwa, stanowiąc taki rodzaj pamiętnika.
To było coś mojego; emocje ukryte w słowach. Pierwsze wierszyki, pisane w wieku 9 lat, były takie urocze. Pamiętam taki o krowie, która złamała róg. Ile było łez w tym wierszu! Dzisiaj można się z tego pośmiać, ale wtedy ten róg i łzy były prawdziwe.
Twoja pierwsza publikacja poetycka?
Ja pisałam do szuflady, tak jak mówiłam wcześniej, Pierwsze wiersze były takim rodzajem pamiętnika moich przeżyć, emocji, spostrzeżeń. Pisałam dla siebie. Nie myślałam, by je gdziekolwiek udostępnić. Nie mniej, gdy miałam 16 lat, wysłałam jeden wiersz na konkurs i zdobyłam III miejsce, co zaowocowało taką myślą: “chyba takim maleńkim poetą jestem”. Dopiero teraz, gdy dojrzałam do wielu spraw, wydałam wraz  z dwunastką  cudownych poetów swoje wiersze w antologii poetyckiej pt. Trzynaście Pokoi. Za chwilę pojawi się druga publikacja pt. Poezja Półcieni (zresztą obie pod Twoją redakcją, Agnieszko).

Pracuję też nad wydanie już tylko swoich wierszy samodzielnie  i nad bajkami. Tutaj muszę podziękować Wiesiowi Fałkowskiemu, który pomaga mi, czuwając nad całością.
Twoja rola w słuchowisku pt. Opowieści z zapiecka?
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – to powiedzenie bardzo dobrze oddaje powstanie słuchowiska Opowieści z zapiecka.

Pandemia wszystkich nas zaskoczyła. My, jako teatr, odczuliśmy to podwójnie, bo mieliśmy kupione bilety na lot do Polski, gdzie mieliśmy zaplanowane występy. Trzy dni przed podróżą zamknięto granice, wprowadzono liczne ograniczenia. Nagle wszystko zniknęło, zamarło! A my mieliśmy przygotowana nową sztukę, którą chcieliśmy wystawić! Zaczęliśmy się spotykać online, robiąc dalej próby i ćwicząc i wtedy zadzwonił do mnie Arek Tylza z Radia Islanders z pytaniem o możliwość stworzenia słuchowiska dla dzieci. Podjęłam temat wraz z Anną Dowgiert i Dorota Górczyńską-Bacik. Dziewczyny grały Anię i Piotra, moją wnuczkę i wnuka, a ja (jako babcia) próbowałam ich wychowywać, bo oni tacy trochę niesforni.! (śmiech!)
W te pogawędki wplecione zostały polskie legendy. Nie będę opowiadać, jak to powstawało i w jakich warunkach, gdyż o tym to kilka książek można napisać. Przygoda była cudowna. Dodam tylko, że ja pisałam scenariusze, a Dorota i Ania reżyserowały, ponadto Dorotka to jeszcze montowała. Obie dziewczyny tak świetnie zagrały, że należy im się wielka nagroda.
Radio Islanders – dziennikarstwo, czyli kolejny interesujący wątek w Twoim życiorysie.
Darek Tokarski i Arek Tylza – to oni są sprawcami całej tej historii z Radiem i dziennikarstwem. Spotkałam ich obu w Londynie, ale to z Arkiem najpierw miałam rozmowy o pracy w radiu, później rozmawialiśmy w trójkę i tak od słowa do słowa weszłam do tego teamu. Obok chłopaków, jestem jednym z dyrektorów Radia Islanders.
Nie stoją za nami duże pieniądze, ale pasja, która pozwoli nam dotrzeć do coraz większej ilości słuchaczy. Zrobiliśmy już technicznie sporo, by polepszyć naszą słuchalność i widoczność. Pierwsze rezultaty są widoczne, gdyż mamy i więcej odbiorców oraz osób, które chcą z nami współpracować. Dodaje to skrzydeł! Naprawdę cieszę się, jestem częścią tego radia.

Nowy świat, nowa przygoda i ciężka praca, ale i duża satysfakcja!
Audycja dla kobiet – co pokazuje, promujesz?
Ta audycja mojego autorstwa pt. Kawa świeżo zmielona. Opiera się ona na rozmowach z kobietami, które realizują swoje pasje i marzenia, a swoją osobowością oraz odwagą inspirują inne do działania, wyjścia z zamknięcia. Przecież każda z nas jest wyjątkową, utalentowana… Potrzebujemy tylko wsparcia, inspiracji i większej wiary w siebie.  W programie prowadzimy pogawędki o wszystkim: rodzinie, zdrowiu, karierze, dzieciach, problemach, marzeniach, a także o sobie. Dla nas żaden temat nie jest obcy! (uśmiech!)  
Plany i marzenia na przyszłość?
Na pewno Japonia… To moje wielkie marzenie (od dziecka!) i nie odpuszczę go. Gdyby nie pandemia, byłoby już zrealizowane. Wszystko miałam gotowe – bilety kupione, hotele zamówione, trasy zwiedzania ustalone i… odfrunęło! Myślę od dziecka o wizycie w tym kraju. Za długo już czekam! (śmiech!)

A plany? Pracuję nad wydaniem moich bajek i wierszy, a także nad drugą audycją w radiu. Ponadto, z Dorotą Górczyńską-Bacik, piszę  scenariusze bajek dla dzieci. Tym razem będziemy występować z kukiełkami.
Szykuje się też do pewnego spaceru. Chcę pobyć trochę w samotności, a także sprawdzić siebie. Czasami potrzebuję pobyć z sama sobą. Mimo iż szlak ma tylko 156 kilometrów. Trasa Zaczyna się w Milngavie, małej miejscowości na przedmieściach Glasgow, a kończy w Fort William, u stóp Ben Nevis – najwyższej góry Wielkiej Brytanii (West Highland Way).
Ewuniu, dziękuję Ci bardzo za rozmowę i czekam na Twoja relację z tej wyprawy, która przypomina mi szkocką wspinaczkę bohaterki filmu Edie (zresztą bardzo wszystkim go polecam)!
autor: Agnieszka Kuchnia-Wołosiewicz

 
Zapisz się do newslettera:
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingu usług i produktów partnerów właściciela serwisów.
Wyskakujące okienko
Ikona